Wszystkie posty umieszczone pod: ZWIEDZAJĄC ŚWIAT

Kuba. Trynidad, plaża Ancon i Cienfuegos – co warto zobaczyć, największe atrakcje

Sercem centralnej Kuby jest gorący, roztańczony i rozśpiewany Trinidad. To zdecydowanie najbardziej kolorowe miasto na wyspie. Pobliska plaża Ancon kusi odpoczynkiem w typowo rajskiej scenerii – z białym piaskiem i palmami w roli głównej. Z kolei założone przez francuskich imigrantów Cienfuegos to miasto eleganckich, nadmorskich rezydencji nazywane „kubańskim Paryżem”. Planujecie pobyt w centralnej części wyspy? Wpiszcie na listę właśnie te miejsca. A pod numerem jeden koniecznie umieśćcie Trinidad.

Jordania. Co zobaczyć, największe atrakcje kraju

Bliskowschodnia Jordania to fascynujący kierunek podróży, nie tylko ze względu na słynną Petrę. Poza skalnym miastem zaliczonym do 7 współczesnych cudów świata, kraj ten oferuje bardzo zróżnicowane atrakcje – od miejsc znanych z Biblii, przez rzymskie ruiny i średniowieczne zamki, po kurorty Morza Martwego i Czerwonego oraz niezwykłą pustynię Wadi Rum.

Jordania. Pustynia Wadi Rum – jak zorganizować wycieczkę, co zobaczyć

Wadi Rum to obok Petry zdecydowanie największa atrakcja Jordanii. Nieziemski krajobraz pustyni oraz jej niezwykłe wydmy nieraz pełniły rolę scenerii w filmach, których akcja rozgrywała się na innej, najczęściej Czerwonej Planecie (właśnie tutaj kręcono sceny do słynnego „Marsjanina”). I faktycznie, pobyt w dolinie Wadi Rum jest jak podróż do odległego, kosmicznie pięknego świata.

Iran. Co zobaczyć, główne atrakcje kraju.

Iran – jak niewiele innych państw wywołuje skrajne emocje. Dla tych, którzy budują wiedzę o nim na medialnych doniesieniach to siedlisko terrorystów i kierunek podróży wybierany przez szaleńców. Ci, którzy Iran odwiedzili, zachwycają się serdecznością jego mieszkańców, wspaniałymi zabytkami i orientalną kuchnią tego kraju. Bo Iran wyjątkowo skutecznie potrafi oczarować podróżnych. Czym? Przede wszystkim różnorodnością. Góry, pustynie, orientalne budowle, starożytne ruiny – tu każdy znajdzie coś dla siebie. Wobec atrakcji Iranu bledną niedogodności związane z wjazdem i pobytem w tym kraju, takie jak otoczone niepotrzebnymi legendami problemy ze zdobyciem wizy, czy konieczność dopasowania stroju i zachowań do norm obowiązujących w tym ortodoksyjnym, muzułmańskim państwie.

Filipiny. Trekking Banaue-Cambulo-Batad, tarasy ryżowe w Batad

Jeżeli biały piasek i wygięte palmy to waszym zdaniem niewystarczający powód, by odwiedzić Filipiny – poznajcie miejsce, które przekona was do tego kierunku na dobre. Miejscem tym jest Batad – niewielka wioska w północnej części wyspy Luzon, położona wśród liczących 2 tysiące lat tarasów ryżowych, przez wielu uznawanych za ósmy cud świata. Jeżeli dodatkowo nie boicie się zmęczyć i ubłocić, mając w planach wizytę w Batad, zdecydujcie się koniecznie na trekking Banaue-Cambulo-Batad. Satysfakcja z możliwości oglądania spektakularnych krajobrazów będzie wtedy podwójna.

Oman. Zwiedzanie Maskatu w 12 godzin

Atmosfera targu odurza nas skuteczniej, niż charakterystyczny, wszechobecny i drażniący nozdrza rybi zapach. W krótkim czasie z pustej, rozgrzanej palącym słońcem ulicy, trafiliśmy na gwarny, zadaszony plac. Nagromadzenie ciekawych postaci i sytuacji sprawia, że nasze aparaty fotograficzne pracują teraz niemal bez przerwy. Za ich pomocą uwieczniamy rozładunek świeżo złowionych ryb, sceny zakupu, oraz pracę osób filetujących i porcjujących nabyty właśnie towar, a także rozmowy i wymianę ploteczek przez miejscowych. Uwielbiamy takie autentyczne, pozbawione komercyjnej fasady miejsca. I cieszymy się, że to właśnie tu, na targu rybnym, mamy okazję rozpocząć dzień przeznaczony na zwiedzanie stolicy Omanu, Maskatu.

Kirgistan. Jezioro Songköl

Ustalając warunki zakwaterowania z kobietą, u której prawdopodobnie będziemy nocować, drżymy z zimna. W tenisówkach, krótkich spodenkach i cienkich koszulkach dotkliwie odczuwamy niską temperaturę i każdy chłodny powiew wiatru. Zaledwie trzy godziny wcześniej, przy ciepłej, słonecznej pogodzie taki strój był optymalnym zestawem. W minivanie, który wspinał się dzielnie po górskiej drodze do punktu, gdzie właśnie stoimy – również okazał się wystarczający. Zachwyceni widokami w trakcie jazdy, dopiero po opuszczeniu auta, uświadamiamy sobie, jak bardzo zmieniło się nasze położenie. Wiemy, że panujące warunki nie mogą nas dziwić. W końcu jest wieczór, a my dotarliśmy na wysokość ponad 3 tysięcy m n.p.m. Zanim wyciągniemy z plecaków i założymy na siebie ciepłe ubrania oraz trekkingowe buty, musimy najpierw ustalić, co z noclegiem. Szczegóły w końcu zostają dograne. Jedna z trzech jurt należących do kobiety – z którą łamanym rosyjskim, przy pomocy kierowcy, uzgadniamy plan na najbliższe dwa dni pobytu nad jeziorem Songköl – jest do naszej dyspozycji.

Uszguli, powrót do przeszłości pod dachem Gruzji

W Ushba Cafe wszystkie stoły są zajęte. Siedzimy za solidną, drewnianą ławą, czując błogie rozleniwienie, za sprawą opróżnionych niedawno talerzyków i półmisków z gruzińskimi specjałami. Obok nas biesiadują miejscowi. Ich stół zastawiony jest równie bogato. Chinkali, chaczapuri, mięsa, sałatki – spośród imponującej ilości wypełnionych nimi talerzy i miseczek, każdy wybiera to, na co ma ochotę. Kieliszka, a raczej szklaneczki czaczy nikt nie odmawia.