All posts filed under: EUROPA

Ukraina. Użhorod – co zobaczyć w stolicy Zakarpacia

Użhorod, stolica Zakarpacia – to nie to, co zabytkowy Lwów z jego gwarną atmosferą i niezliczoną ilością knajp. Po uciechach, jakie oferuje ten drugi, przyjazd do Użhorodu jest niczym zimny prysznic dla pobudzonych zmysłów i jałowa dieta dla kubków smakowych. Wystarczy jednak otrząsnąć się z hedonistycznej gorączki, jaką funduje Lwów i jego atrakcje w połączeniu z niskim kursem hrywny, by dostrzec uroki Użhorodu i samego Zakarpacia.

Ukraina, Lwów. Cmentarz Łyczakowski – jak zwiedzać lwowską nekropolię

CMENTARZ ŁYCZAKOWSKI we Lwowie to nekropolia wyjątkowa. Miejsce wiecznego spoczynku znalazło tu około 500 tysięcy osób, wśród nich ludzie zasłużeni dla polskiej nauki i kultury m.in. Maria Konopnicka, Gabriela Zapolska, Artur Grottger, Stefan Banach czy Seweryn Goszczyński, oraz przedstawiciele polskich zrywów narodowościowych (głównie weterani insurekcji kościuszkowskiej, uczestnicy powstania listopadowego i styczniowego).

Ukraina. Lwów – co zobaczyć na miejscu.

Jak żadne inne miejsce, Lwów budzi wśród Polaków niezwykły sentyment. Już sama jego nazwa przywołuje obraz przedwojennego, rozśpiewanego  miasta oraz batiarów – wesołych łobuzów ze lwowskich przedmieść, bez grosza przy duszy ale z własnym kodeksem moralnym, kochających wolności, przyjaźni, oddaną kobietę i sam Lwów oczywiście.  Są obrazy związane ze Lwowem, są i dźwięki. Dźwięki najsłynniejszego lwowskiego szlagieru, w wykonaniu równie słynnej pary batiarów, czyli Szczepcia i Tońcia – Bo gdzie jeszcze ludziom tak dobrze, jak tu? Tylko we Lwowie! W czym zatem tkwi urok Lwowa? Dla Polaków na pewno w sentymencie za miejscem utraconym. A poza tym: w pięknych zabytkach, fascynującej mieszance dawnych kultur, w swoistym kolorycie tego miejsca, w coraz bogatszej ofercie lokali gastronomicznych i miejsc noclegowych, oraz – przy obecnym kursie hrywny – w atrakcyjnych cenach. Decyzja o wizycie we Lwowie nie powinna być w tej sytuacji trudna. A skoro już zapadnie, warto dowiedzieć się co można, a nawet należy zobaczyć na miejscu.

Czechy. Beskid Śląsko-Morawski, Łysa Góra (Lysá hora) i wodospady Satiny

Wpatrzeni w spadającą ze skalnych progów wodę, mamy wrażenie, że trafiliśmy do zaczarowanej krainy elfów. Skaliste brzegi wodospadu porastają paprocie, omszałe głazy otaczają i wypełniają koryto Satiny – niewielkiej rzeki płynącej w pobliżu Łysej Góry, najwyższego szczytu Beskidu Śląsko-Morawskiego. Całkiem niedawno wygrzewaliśmy się na jego wierzchołku w licznym towarzystwie czeskich sąsiadów. Teraz, w chłodzie leśnego zakątka, zupełnie sami podziwiamy kolejny skarb tutejszej okolicy. Powoli czas naszego jednodniowego pobytu w tej części Beskidów, dobiega końca. Ponownie odjeżdżamy stąd, z zamiarem szybkiego powrotu w te strony.

Czechy. Beskid Śląsko-Morawski, góra Radhošt

Ostre promienie światła roztapiają śnieżną szadź, pokrywającą zewnętrzną ścianę drewnianej absydy. Boki budowli i jej skryty w cieniu front, nadal jednak zdobi biała, skrząca się powłoka. Zjawiskowa, lecz w obliczu słonecznego dnia niezwykle krucha zimowa szata, w jaką przystrojona jest kaplica św. Cyryla i Metodego, wkrótce zniknie.  Jak dobrze, że udało nam się zobaczyć to miejsce właśnie w takim wydaniu. Widok ten, to ukoronowanie przedpołudnia pełnego pięknych zimowych obrazów, które zapewniła nam jednodniowa wizyta u czeskich sąsiadów. A dokładnie wycieczka po Beskidzie Śląsko-Morawskim na górę Radhošt, związaną z legendami o pogańskim bogu Radegaście.

Czechy. Ołomuniec

Światło zachodzącego słońca jak zwykle robi swoje. Za jego sprawą elewacje kamienic wokół rynku, a przede wszystkim ceglasty dach ratusza ulokowanego w centrum, nabierają głębokich, ciepłych barw. Z wieży kościoła św. Maurycego ogarniamy wzrokiem panoramę czeskiego Ołomuńca, z pięknie prezentującym się z tej perspektywy Górnym Rynkiem, i widoczną w jego prawym rogu słynną kolumną Trójcy Przenajświętszej. Krótki, październikowy dzień rozpoczęty wizytą w krzyżackim zamku Bouzov, dobiega końca. Jeszcze tylko czosnkowa polévka* oraz smažený sýr w przytulnej, lokalnej knajpce i możemy wracać do domu. Powrotowi towarzyszy myśl, że Czechy to jednak kraj niedoceniony, który nie kończy się na Pradze. Myśl ta, szybko przeradza się w postanowienie – musimy częściej zaglądać do naszych południowych sąsiadów. O tak!

Czechy. Zamek Bouzov

Prognoza pogody dla Polski południowej nie daje nadziei na to, że zbliżająca się kolejna doba będzie słoneczna. Za to niecałe dwieście kilometrów dalej, u naszych czeskich sąsiadów, czas ten zapowiada się obiecująco. I tak w ostatni dzień października po dawkę złotej jesiennej aury, zabytkowej architektury i pięknych kadrów ruszamy na Morawy. A konkretnie na zamek Bouzov, będący dawną siedzibą Krzyżaków, oraz do historycznej stolicy regionu, Ołomuńca. Zanim przejdziemy do szczegółów, już teraz możemy powiedzieć jedno. Wspomniane łowy – mimo, że słonecznej pogodzie towarzyszył nieprzyjemny, zimny wiatr – śmiało zaliczamy do udanych!

Słowacja. Mała Fatra – Wielki Krywań, Pekelník i Chleb

Zimne podmuchy powietrza uderzają w nasze nieprzygotowane na tak gwałtowną zmianę temperatury ciała. Chwilę wcześniej (i jakieś 750 metrów poniżej miejsca, w którym się znajdujemy) wrześniowe słońce rozpieszczało nas pogodą, niczym w pełni lata. Teraz drżąc z zimna, wkładamy na siebie wszystko, co się tylko do tego nadaje i na co trafiamy w czeluściach naszych plecaków. Dopiero wtedy wychodzimy na taras. Atakują nas jeszcze silniejsze porywy wiatru. I piękna górska panorama. Górna stacja kolejki Vrátna – Chleb wraz z tarasem to bowiem miejsce, które oferuje wspaniałe widoki na tutejszą dolinę oraz szczyty Małej Fatry.

Słowacja, Čičmany. Drewniane domy i wzory wapnem malowane

Wieś, jak przystało na leniwy, niedzielny poranek, dopiero budzi się do życia. Rudy kot na schodach domostwa wygrzewa się w słońcu, gospodyni podlewa kwiaty w ogrodzie, starszy mężczyzna odpoczywa na ganku. Sielskie obrazki w bajkowej scenerii. Zabudowę osady tworzą bowiem niezwykłe domy. Ich ciemne, drewniane ściany niemal całkowicie pokryte są białymi ornamentami. Baranie rogi, fale, serca czy też pióra, sprowadzone do geometrycznych wzorów, zdobią je od cokołów po dachy. Tu wymalowane wapnem, stojące naprzeciw siebie koguciki, tam czerwone lub żółte okiennice, do tego kwiaty na gankach, oknach i w ogródkach. Čičmany, słowacka wioska do której zawitaliśmy, urzeka malowniczym, rustykalnym charakterem. W dodatku położona też jest pięknie – wśród łagodnych wzniesień Gór Strażowskich, w dolinie rzeki Rajczanki.

Zamek Czocha – historia, legendy i tajemnice

Niemogący zaznać spokoju kondukt żałobników, wiarołomne niewiasty ubolewające z głębi tutejszej studni nad marnym końcem swych żywotów oraz rozpustny właściciel posiadłości pozbywający się kolejnych żon dzięki zapadni w małżeńskim łożu. A za ich sprawą szloch i jęki na moście, wołanie o pomoc słyszane ze studni, a także dobiegający z lochów, płacz. Zamek Czocha jest jednym z tych, które otacza aura tajemniczości oraz szereg ponurych legend. Uroda budowli w połączeniu z jej historią i sekretami to doskonałe tło nie tylko dla przekazywanych od pokoleń opowieści. Również dla filmów, seriali czy teledysków. A od kiedy stał się ogólnodostępnym obiektem, także miejsce weekendowych wypadów rodaków, którzy szczególnie latem lubią odwiedzać twierdzę wraz z jej okolicą.