All posts filed under: GÓRY

Tatry Wysokie. Zimowa Świnica

Zachodzące słońce rozpala pokrywającą szczyty śnieżną biel. Za kilka godzin wraz z wybiciem północy i głośnymi wybuchami fajerwerków rozpocznie się nowy 2017 rok. Pożegnanie obecnego, uczciliśmy w wyjątkowy sposób. Zimowa Świnica została zdobyta! Lepszego zakończenia mijającego roku nie mogliśmy sobie wyobrazić. I lepszej zapowiedzi kolejnego, również!

Beskid Żywiecki. Od Hali Boraczej przez Redykalną do schroniska PTTK na Hali Lipowskiej

Schronisko na Hali Lipowskiej wita nas przytulną atmosferą i świątecznie ozdobionym wnętrzem. Gdy na drewnianej ławie ląduje dymiąca porcja pierogów z jagodami oraz udekorowane bitą śmietaną i kolorową posypką naleśniki, nic do szczęścia nam już nie potrzeba. W końcu przez ostatnie dwie godziny cieszyliśmy oczy górskimi panoramami – pięknymi, że hej! Takimi, jakie tylko widokowe hale Beskidu Żywieckiego mogą zaoferować.

Beskid Żywiecki. Rysianka

Zamykając za sobą drzwi schroniska, jednym ruchem odcinamy się od szalejącej na zewnątrz śnieżnej zamieci. To za jej sprawą chwilę wcześniej, w bieli unoszonych podmuchami wiatru i smagających twarze lodowych płatków, zniknęło niemal wszystko dookoła nas. Przy tak ograniczonej widoczności, o słynnej górskiej panoramie roztaczającej się z hali na Rysiance, mogliśmy jedynie pomarzyć. W śnieżnej zadymce, ledwie widoczny stał się również cel naszej wędrówki, czyli tutejsze schronisko. Gdy zatem, zziębnięci i przewiani w końcu przekraczamy jego progi, z satysfakcją dochodzimy do wniosku – nie ma to jak zima w górach!

Tatry Zachodnie. Przez Ornak na Siwy Zwornik

Kawa, sączona z metalowych kubków smakuje wyjątkowo, choć miejsce oraz warunki, w jakich ją przygotowaliśmy i pijemy, są dość nietypowe. Gorący, słodki napój krzepi nasze zmarznięte i przewiane ciała. Przed chwilą bez opamiętania, mimo silnych porywów wiatru, uwiecznialiśmy na zdjęciach niezwykły widok roztaczający się z Siwego Zwornika. Zimą byłby po prostu piękny, ale biorąc pod uwagę fakt, że kalendarzowa jesień gości u nas niecały miesiąc – widok ten wywołuje szczery zachwyt. Tak cudnej, białej panoramy ze szczytami Błyszcza z jednej, i Starorobociańskiego Wierchu z drugiej strony, nie widzieliśmy dawno. Podziwiamy ją z przerwami – momentami znika bowiem całkowicie w śnieżnej zadymce. Z miejsca, w którym jesteśmy, chętnie poszlibyśmy dalej, na najwyższy ze szczytów Tatr Zachodnich, niestety czasu jest zbyt mało. Zanim ruszymy w powrotną drogę, odpoczywamy w miejscu osłoniętym od wiatru, schodząc kilka kroków poniżej przełęczy Liliowy Karb. To właśnie tam delektujemy się wspomnieniami oglądanych przed chwilą obrazów, a także słodką, rozgrzewającą nasze zmarznięte ciała, kawą.

Beskid Żywiecki. Wielka i Mała Racza, Przełęcz Przegibek

W schronisku PTTK na Przegibku rozkoszujemy się nie tylko tutejszą doskonałą szarlotką, ale również uczuciem satysfakcji z miło spędzonego dnia. Byliśmy w tym miejscu zaledwie tydzień wcześniej, kończąc trasę, która obejmowała przejście Wielkiej Rycerzowej z niezapomnianym widokiem bacówki na pobliskiej hali. Już wtedy wiedzieliśmy, że wrócimy w te okolice. Powrót przyspieszyła piękna pogoda zapowiadana na kolejną sobotę. To dzięki niej, początek jesieni prezentował się w Beskidzie Żywieckim tak pięknie, a obrany na ten dzień cel wędrówki, czyli Wielka Racza, zafundowała nam bajecznie kolorowe widoki. Niespełna dwa dni później po polskiej złotej jesieni nie będzie już śladu.

Beskid Żywiecki. Mała i Wielka Rycerzowa, Przełęcz Przegibek

Nasze umazane jagodami usta, rozciągają się w szerokich uśmiechach. Racuchy serwowane w bacówce PTTK na Hali Rycerzowej to prawdziwy rarytas. Podobnie jak widoki, które Rycerzowa oferuje. Gdy tylko trafiliśmy na jej zdjęcia, było jasne, że musimy zobaczyć to miejsce na własne oczy i uwiecznić je na swoich fotkach. Plan na pierwszy jesienny weekend został ustalony. I wiecie co? Okazało się, że Beskid Żywiecki oraz jesień w pięknym, słonecznym wydaniu, to połączenie doskonałe.

Tatry. Granaty – najbardziej widokowy odcinek Orlej Perci

Na horyzoncie, daleko przed nami, niebo płonie jeszcze czerwienią ostatnich promieni słońca. Zbocza gór z wyraźnym zarysem Giewontu okryła już czerń nocy. Światła Zakopanego i okolicznych wsi wesoło migoczą w dole po prawej stronie ścieżki prowadzącej z Boczania do Kuźnic. Po przeciwnej, jedyną odpowiedzią dla tej świetlnej mozaiki, jest ledwie widoczny księżycowy rożek. Kończący się tak wspaniałymi, pełnymi spokoju obrazami dzień w Tatrach, do spokojnych wcale nie należał. Wręcz przeciwnie – obfitował w wyzwania i emocje jak mało który. Nie ma się czemu dziwić – w końcu za cel naszej wędrówki obraliśmy jeden z odcinków Orlej Perci, a dokładnie przejście Granatów.

Bieszczady. Z Wołosatego przez Halicz, Krzemieniec i Bukowe Berdo

Pojawia się w zasięgu naszego wzroku, gdy schodzimy z Krzemieńca. Bukowe Berdo, bo o nim mowa, przypomina smoczy grzbiet, z okazałym wybrzuszeniem tuż przed nami i zwężającym się w oddali na zachodzie ogonem. Niczym łuski i kolce na smoczej skórze, grzbiet ten pokrywają liczne skałki oraz skalne wychodnie. Reszta, to już sama łagodność. Fioletowe dzwonki wyrastające między głazami, srebrzące się w słońcu i poruszane wiatrem trawy, widok na zalesione pagórki jeden za drugim ciągnące się aż po horyzont. Schodząc z Bukowego Berda (ostatniego wzniesienia na rozpoczętej w Wołosatem, 24-kilometrowej trasie), powtarzamy po raz kolejny  – Jak dobrze wrócić w Bieszczady!

Błatnia, wiosenno-zimowe starcie w Beskidzie Śląskim

Nie ma złej pogody, są tylko słabe charaktery – powtarzamy w myślach jak mantrę, opierając się szalejącej od kilku minut śnieżycy. Od początku wiedzieliśmy, że aura na zewnątrz nie będzie nas tego dnia rozpieszczać. Stąd zaplanowany, blisko 28 kilometrowy odcinek Głównego Szlaku Beskidzkiego, zamieniliśmy na górski spacer, za cel obierając Błatnią w Beskidzie Śląskim. Nie zrywając się zbyt wcześnie, wystawiliśmy w końcu nosy poza ciepłe lokum, wprost na świeżo zmoczone deszczem ulice Bielska-Białej.