All posts filed under: KIRGISTAN

Kirgistan. Karakoł i okolica

Terenowe auto sprawnie pokonuje górską drogę, której przejście zajęłoby nam półtorej godziny czasu. Pora jest późna, toteż fakt złapania przez nas stopa na mało uczęszczanej trasie trekkingowej, cieszy jeszcze bardziej. Podskakując na wertepach, prowadzimy wesołą konwersację z kirgiskim kierowcą i jego żoną. Para ta, podobnie jak my, przyjechała podziwiać uroki okolicy jeziora Issyk-kul, największego zbiornika wodnego w kraju. I choć właściciel auta żartuje, że może nas zawieść nawet do Polski, do Krakowa, myśl o powrocie do domu, nie jest dla nas ani trochę kusząca. Po pobycie na uzbeckiej ziemi, dopiero bowiem zaczynamy smakować Kirgistan. A niedawna wizyta nad tutejszym jeziorem Songköl, zdecydowanie rozbudziła w nas apetyt na więcej.

Kirgistan. Jezioro Songköl

Ustalając warunki zakwaterowania z kobietą, u której prawdopodobnie będziemy nocować, drżymy z zimna. W tenisówkach, krótkich spodenkach i cienkich koszulkach dotkliwie odczuwamy niską temperaturę i każdy chłodny powiew wiatru. Zaledwie trzy godziny wcześniej, przy ciepłej, słonecznej pogodzie taki strój był optymalnym zestawem. W minivanie, który wspinał się dzielnie po górskiej drodze do punktu, gdzie właśnie stoimy – również okazał się wystarczający. Zachwyceni widokami w trakcie jazdy, dopiero po opuszczeniu auta, uświadamiamy sobie, jak bardzo zmieniło się nasze położenie. Wiemy, że panujące warunki nie mogą nas dziwić. W końcu jest wieczór, a my dotarliśmy na wysokość ponad 3 tysięcy m n.p.m. Zanim wyciągniemy z plecaków i założymy na siebie ciepłe ubrania oraz trekkingowe buty, musimy najpierw ustalić, co z noclegiem. Szczegóły w końcu zostają dograne. Jedna z trzech jurt należących do kobiety – z którą łamanym rosyjskim, przy pomocy kierowcy, uzgadniamy plan na najbliższe dwa dni pobytu nad jeziorem Songköl – jest do naszej dyspozycji.

Osz, początek kirgisko-uzbeckiej przygody

Żar leje się z nieba, złote zęby błyskają w szczerych uśmiechach a okrągłe, rumiane lepioszki sprzedaje się na każdym kroku. Jesteśmy w Osz, drugim co do wielkości kirgiskim mieście, położonym w otoczeniu gór Kotliny Fergańskiej. Dotarliśmy tu po 30 godzinach podróży, na którą składała się jazda pociągiem do czeskiej Pragi oraz 3 loty – z Pragi do Stambułu, stamtąd do Biszkeku i wreszcie najkrótszy, 40-minutowy ze stolicy kraju do miejsca, w którym jesteśmy obecnie. Naszym celem jest jednak nie samo miasto, lecz położony w bliskiej od niego odległości – Uzbekistan, gdzie planujemy spędzić prawie 2 tygodnie czasu. Przygraniczny Osz to wrota do tego kraju. Jutro ruszymy stąd w kierunku granicy i dowiemy się czym jest kontrola w wykonaniu uzbeckich celników. A póki co, przyglądamy się rozległej panoramie kirgiskiego miasta z wpisanej na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, świętej góry Sułajman Too.