CZECHY, EUROPA, ZWIEDZAJĄC EUROPĘ
komentarzy 5

Czechy. Zamek Bouzov

Prognoza pogody dla Polski południowej nie daje nadziei na to, że zbliżająca się kolejna doba będzie słoneczna. Za to niecałe dwieście kilometrów dalej, u naszych czeskich sąsiadów, czas ten zapowiada się obiecująco. I tak w ostatni dzień października po dawkę złotej jesiennej aury, zabytkowej architektury i pięknych kadrów ruszamy na Morawy. A konkretnie na zamek Bouzov, będący dawną siedzibą Krzyżaków, oraz do historycznej stolicy regionu, Ołomuńca.
Zanim przejdziemy do szczegółów, już teraz możemy powiedzieć jedno. Wspomniane łowy – mimo, że słonecznej pogodzie towarzyszył nieprzyjemny, zimny wiatr – śmiało zaliczamy do udanych!


Podziwiając zza szyby samochodu łagodnie pofałdowane, rozległe morawskie przestrzenie, mijamy kolejne punkty wyznaczonej na ten dzień trasy.
W pierwszej kolejności docieramy w pobliże zamku Bouzov.
Krótki spacer z parkingu w stronę warowni, i już z dostępnych opcji zwiedzania obiektu wybieramy 70-minutową trasę z przewodnikiem.

Na własną rękę nie da się wejść do zamkowych sal oraz na drugi, wewnętrzny dziedziniec twierdzy. Indywidualnie zobaczyć można jedynie zamek z zewnątrz. Poza tą opcją, w ramach samodzielnego zwiedzania można jeszcze przekroczyć bramę, most, kolejną bramę, i z pierwszego dziedzińca spojrzeć na główną budowlę. Łańcuch zamykający dostęp do drugiego mostu i pilnująca przejścia osoba, uniemożliwia pójście dalej. Ta część zamku jest dostępna jedynie dla grup, znajdujących się pod opieką przewodnika.

W miejscu przed wspomnianym łańcuchem, kilkanaście minut czekamy na zebranie się wszystkich osób, które wykupiły taką jak my opcję wycieczki. Gdy o ustalonej porze pojawia się nasz przewodnik, ruszamy wyznaczoną trasą prowadzącą przez najciekawsze komnaty i sale warowni. A także przez historię zamku.

Twierdza Bouzov prawdopodobnie zbudowana została na przełomie XIII/XIV wieku, jako zamek strażniczy. Jego funkcja obronna polegała na ochronie szlaku handlowego, prowadzącego z morawskiego Ołomuńca do Czech. Nazwę zawdzięcza pierwszemu znanemu właścicielowi, jakim był Buz z Buzova.
W połowie XV wieku warownia znalazła się w posiadaniu panów z Kunštátu. Po nich właścicielami obiektu stało się kilka rodzin szlacheckich. Trudnym okresem w historii tego miejsca była połowa wieku XVI. W tym czasie majątek pozostawał własnością rodziny Podstatskich z Prusinowic. Pod ich panowaniem zamek spłonął. Doszło też, do całkowitego zniszczenia wieży.
W 1696 r. hrabia Franciszek Józef Filip z Hodic, sprzedał warownię ze względów finansowych Zakonowi Krzyżackiemu.

Krzyżacy przybyli do Czech na początku XIII wieku, podczas panowania Ottokara I. Okres wojen husyckich stał się czasem upadku Zakonu (podobnie, jak dla prawie wszystkich domów zakonnych). Na ziemiach czeskich Zakon zaczął rozwijać się ponownie, dopiero po bitwie pod Białą Górą w 1620 r. Ze swoich dóbr (z pewnymi ograniczeniami) korzystał aż do 1939 r., gdy zostały one skonfiskowane przez nazistów, a sam zakon – rozwiązany.
Po II wojnie światowej własność zgromadzenia przejęło państwo czechosłowackie. Zakon zaczął odnawiać swoją działalność po 1989 r. Obecnie funkcjonuje głównie na Morawach, koncentrując się na pracy kapłańskiej i edukacyjnej.

Wracając do historii zamku Bouzov. Od końca XVII wieku właścicielem warowni i otaczających ją ziem był Zakon Krzyżacki. To już wiemy. Nie wiemy jeszcze tego, że znaczący przełom w architektonicznym wyglądzie twierdzy przypada na koniec wieku XIX, gdy Wielkim Mistrzem Zakonu został austriacki arcyksiążę Eugeniusz z rodu Habsburgów. Całkowitą przebudową zamku zajął się wówczas prof. architektury Georg Joseph von Hauberrisser z Monachium. To jemu twierdza zawdzięcza swój obecny, romantyczny wygląd.

W towarzystwie młodego, korpulentnego przewodnika i grupki jego rodaków zwiedzamy komnaty oraz sale zamku Bouzov.
Przewodnik raz po raz żartuje, gromadka zwiedzających także jest wesoła, więc i nam udziela się radosny nastrój. Zwłaszcza, gdy cały czas słyszymy wokół czeski język. Trudno się w tej sytuacji nie uśmiechać.

Zwiedzanie rozpoczynamy w skrzydle wschodnim, w pokoju o nazwie Stara Kancelaria z pięknym kaflowym piecem. Następnie trafiamy do urządzonej w stylu renesansowym jadalni Arcymistrza, a stamtąd do neogotyckiej Sali Kolumnowej oraz przygotowanych dla gości arcyksięcia Eugeniusza pokoi, a także jadalni oraz łazienki.
Chwilę później z wysokości machikuły patrzymy na wewnętrzny dziedziniec zamku i otaczające go budynki. Widok jest fantastyczny!

Machikuły są częścią systemu warownego Bouzova. Stąd obrońcy zamku mogli skutecznie powstrzymywać najeźdźców, rzucając na nich kamienie lub polewając ich wrzątkiem i żywicą, co w średniowieczu stanowiło tradycyjny sposób powitania nieproszonych gości.
Innymi elementami systemu obrony są tu również galerie strzeleckie, bastiony, otwory strzelnicze o różnych kształtach, oraz dwa mosty zwodzone. Dostęp do zamku chroniony jest czterema bramami. Przed trzecią z nich można dodatkowo spuścić drewnianą kratę z żelaznymi kolcami, nazywaną grzebieniem.

Znów wracamy do pomieszczeń wewnątrz twierdzy. Teraz jesteśmy w części warowni, zwanej skrzydłem Elżbiety. Na tym piętrze znajdują się trzy pokoje przeznaczone dla koadiutora, czyli następny Wielkiego Mistrza, i dla jego sługi.

Na moment zatrzymujemy się w Sali Schodowej. Tu znajdują się największe w zamku obrazy. Jeden z nich przedstawia nieznaną szlachciankę w barokowej sukni z XVII wieku. Jak informuje nas przewodnik, strój kobiety wraz z podtrzymującym go stelażem ważył 30 kilogramów (!).
Czas na wyposażoną w potężne barokowe meble Sypialnię Wielkiego Mistrza. Po niej trafiamy do Gabinetu WM, a następnie Pokoju Wykuszowego (który służył jako pokój przyjęć), z dziewięcioma herbami Wielkich Mistrzów Zakonu Krzyżackiego.

Pięknie prezentuje się Sala Polowań, urządzona w stylu niemieckiego renesansu, z żyrandolem norymberskim wykonanym z poroża jelenia, i z kobiecą postacią zwaną „świetlikiem”.

Sala Polowań prezentuje się pięknie, ale największe wrażenie robi bez dwóch zdań Sala Rycerska. Gdy przewodnik otwiera do niej drzwi, słyszymy pierwsze dźwięki utworu Vivaldiego, grane na skrzypcach przez parę młodych muzyków w strojach z epoki.
Główna i największa sala zamku to miejsce reprezentacyjne. To tu odbywały się najważniejsze wydarzenia ceremonialne i towarzyskie. Ogromna, wysoka na dwa piętra i wspaniale urządzona, prezentuje się naprawdę imponująco.

Kolejne miejsca to Kapitularz (gdzie znajduje się fotel z baldachimem należący do Wielkiego Mistrza), Kaplica Zamkowa (z gotyckim ołtarzem z końca XV wieku) oraz Zbrojownia.

Zbrojownia jest ostatnią salą, którą odwiedzamy w zamku. Trasę zwiedzania warowni kończymy przy znajdującej się na wewnętrznym dziedzińcu studni. Głęboka na 43 metry, do 1995 roku kryła w sobie skarby ważące 100 kilogramów. Były wśród nich puchary, złocone talerze miśnieńskie oraz porcelanowe dzbanki, miski, kubki. Dno studni ukrywało także nowoczesne przedmioty, takie jak okulary, aparaty fotograficzne, a nawet kluczyki do samochodów.

Po tych informacjach wolimy nie nachylać się nad zamkową studnią. Dwa z ostatnich przedmiotów będą nam jeszcze potrzebne. Z zamku Bouzov ruszamy bowiem w stronę dawnej stolicy Moraw, Ołomuńca.

CENY I DOSTĘPNE TRASY ZWIEDZANIA znajdziecie na stronie Hrad Bouzov

5 Comments

  1. To się nazywa zamek z rozmachem! W Czechach jest tyle pięknych i mniej znanych miejsc, a i tak większość osób kojarzy je tylko z Pragą 🙂
    PS też nie pochylałabym się w tamtym miejscu.

  2. katarzynatutko says

    Mega zdjęcia:) Z Zewnątrz wygląda super, ale w środku niestety – nie mój gust:)

  3. Ciekawie się patrzy z tym śniegiem za oknem na takie zielone zamkowe trawniki i pełną gamę kolorystyczną jesieni 😉 Jeśli mowa o ostatnim weekendzie też byłam wtedy na południu. W Zakopanym do niedzieli rano było piękne słońce…a potem spadł śnieg. A zamek miło wspominam, mimo że przy innej okazji oglądany 🙂

  4. Do niedawna niespecjalnie przepadałam za tego typu atrakcjami dopóki nie odwiedziłam naszego Zamku (pałacu) w Mosznej. Zakochałam się w nim na maksa, a teraz marzy mi się odwiedzić zamek Bouzov 🙂

  5. nawet jak się nie wchodzi do środka, to chyba warto… na Waszych zdjęciach od zewnątrz (i w środku zresztą też 🙂 ) wygląda super!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s