Wszystkie posty otagowane: Azja

Filipiny. Kolonialne Vigan i jego atrakcje

Wąskie uliczki z niską zabudową przywodzą na myśl kolonialne miasteczka Ameryki Południowej. Katedra w hiszpańskim stylu położona przy głównym placu jeszcze to wrażenie potęguje. A stukot końskich kopyt i wolno toczących się po bruku kół bryczki zwanej kalesą sprawia, że podczas pobytu w filipińskim miasteczku Vigan nie raz zadacie sobie pytanie – czy to na pewno Azja, czy może teleportowano nas właśnie do Ameryki Łacińskiej?

Filipiny. Sagada – wiszące trumny i Mt Ampacao

Miasteczko Sagada, położone na wyspie Luzon w górskiej prowincji Ifugao, znane jest przede wszystkim z osobliwego zwyczaju zawieszania trumien na skalnych ścianach. Miejscowi wierzą, że dusze zmarłych mogą w ten sposób swobodnie unosić się nad okolicą i odwiedzać bliskich, a umieszczone wysoko nad ziemią ciała są zabezpieczone przed atakiem drapieżników oraz nieprzyjaciół (ale to tylko jedna z wersji wyjaśniających nietypowy pochówek praktykowany w tym miejscu – możecie się też spotkać z innymi).

Filipiny. Banaue, Hapao – tarasy ryżowe i gorące źródła

Dla jednych Filipiny to plaże z białym piaskiem i wygiętymi palmami, dla nas  – przede wszystkim okazja do kolejnego trekkingu w pięknych okolicznościach przyrody. Tym razem bez imponujących wysokości, jak to było w Nepalu, za to ze spektakularnymi górskimi widokami, o jakie nietrudno na głównej filipińskiej wyspie Luzon. To właśnie Luzon obraliśmy za cel naszego pobytu na Filipinach. Skąd ten wybór? Odpowiedź jest prosta – w północnej części wyspy znajdują się wyjątkowe, liczące blisko 2 tysiące lat tarasy ryżowe, przez wielu uważane za ósmy cud świata.

Oman. Zwiedzanie Maskatu w 12 godzin

Atmosfera targu odurza nas skuteczniej, niż charakterystyczny, wszechobecny i drażniący nozdrza rybi zapach. W krótkim czasie z pustej, rozgrzanej palącym słońcem ulicy, trafiliśmy na gwarny, zadaszony plac. Nagromadzenie ciekawych postaci i sytuacji sprawia, że nasze aparaty fotograficzne pracują teraz niemal bez przerwy. Za ich pomocą uwieczniamy rozładunek świeżo złowionych ryb, sceny zakupu, oraz pracę osób filetujących i porcjujących nabyty właśnie towar, a także rozmowy i wymianę ploteczek przez miejscowych. Uwielbiamy takie autentyczne, pozbawione komercyjnej fasady miejsca. I cieszymy się, że to właśnie tu, na targu rybnym, mamy okazję rozpocząć dzień przeznaczony na zwiedzanie stolicy Omanu, Maskatu.

Uzbekistan – informacje praktyczne

Uzbekistan to kraj wyjątkowy. W Azji Centralnej nie ma konkurenta pod względem ilości oraz jakości zabytków. I nie są to pojedyncze budowle, ale całe miasta takie jak Chiwa, Buchara czy Samarkanda. Każde z nich pamięta czasy kupców, wędrujących Jedwabnym Szlakiem wraz ze swymi karawanami. Każde zachwyca licznymi, zdobionymi w orientalne mozaiki medresami, meczetami i karawanserajami, w cieniu których toczy się normalne, współczesne życie.

Trekking Annapurna Base Camp (ABC Trek) plus Poon Hill 2017 – opis szlaku

W rzeczywistości, decydując się na ten wariant trekkingu, rozpoczynamy go od wejścia na Poon Hill – wzgórze o wysokości 3210 m n.p.m. oferujące niezapomniane widoki m.in. na Annapurnę Południową. Jednak głównym celem wyprawy jest, położona na 4130 m n.p.m. baza wypraw na Annapurnę I. Od kiedy w 1970 roku zdobyta została południowa ściana Annapurny I, śmiałkowie atakujący górę, właśnie stąd ruszają w stronę jej wierzchołka, mierzącego ponad osiem tysięcy metrów. Baza pod Annapurną ulokowana jest obok wspaniałego kotła lodowcowego.

Trekking Annapurna Base Camp (ABC) oraz Poon Hill 2017 – informacje praktyczne

Annapurna Base Camp (ABC) Trek to szlak wiodący do Południowego Sanktuarium Annapurny. Wybraliśmy go spośród wielu himalajskich tras trekkingowych. Wydłużony o wejście na wzgórze Poon Hill zajął nam dziewięć dni. Dziewięć dni wędrówki przez kolorowe i zadbane nepalskie wioski (tak różne od spowitych smogiem, zatłoczonych miast), spotkań z ich serdecznymi, skromnymi mieszkańcami, walki z żarem (lejącym się z nieba w ciągu dnia) i zimnem (dopadającym nas w nocy w nieogrzewanych hostelach) oraz niekończącymi się kamiennymi stopniami, zmęczeniem i własnymi słabościami. Dziewięć dni zachwytów nad pięknem natury, oferującej pełną gamę górskich pejzaży od łagodnych dolin, przez wzgórza z tarasowymi uprawami, po surowe i groźne, ale hipnotyzująco piękne szczyty siedmio- i ośmiotysięczników. Niezapomniany czas, którego kulminacyjnym momentem był wschód słońca nad Sanktuarium Annapurny, a potem widok jej ośnieżonych wierzchołków i samej bazy w krystalicznie czystym powietrzu. Po tak wzniosłym wstępie, czas na bardziej przyziemne sprawy, czyli kilka wskazówek dotyczących organizacji trekkingu do ABC.

Kirgistan. Biszkek i wieża Burana

W popołudniowym słońcu ceglasta elewacja budowli nabiera ciepłej, głębokiej barwy. Zielone pasmo gór Tienszanu w tle, tworzy wraz z samotnie stojącą konstrukcją nastrojowy kadr. Daleko za sobą zostawiliśmy zgiełk miasta. Jego miejsce zajęła cisza, natura i rozległa przestrzeń. Tu gdzie jesteśmy, wystarczy zamknąć oczy, by za sprawą niedawno oglądanych szkiców, wyczarować nieistniejący od wieków świat.  Świat, którego centrum stanowiło średniowieczne islamskie miasto, przyciągające kupców i ich karawany. To Balasagun, stolica dynastii Karachanidów. Miasto gwarne i bogate, z potężnymi murami, okazałą bramą i wysokim minaretem, z którego o ustalonej porze rozbrzmiewał głos muezina, nawołujący wiernych do modlitwy. Otwieramy oczy. Średniowieczny świat znika. Jest tylko ona – wieża Burana. Samotna strażniczka minionych czasów w otoczeniu wspaniałej, kirgiskiej natury.

Kirgistan. Kanion Skazka i miasteczko Tosor

Grupowa taksówka, którą dotarliśmy do Tosor, odjeżdża, zostawiając naszą trójkę w lekkim osłupieniu. Niepewnie rozglądamy się po mokrej, od niedawno padającego deszczu, okolicy. Wygląda na to, że centrum miasteczka, stanowiącego bazę wypadową do pobliskiego kanionu Skazka, tworzą dwa sklepy rodem z PRL-u i nieciekawy meczet. Miejsc przypominających hotele lub pensjonaty brak, restauracji, czy jakichkolwiek knajp, również. Rozleniwieni cywilizacyjnymi udogodnieniami, jakie oferował Karakoł, nie możemy odnaleźć się w nowej sytuacji. To ma być wstęp do bajki? W końcu, tak właśnie po rosyjsku brzmi nazwa kanionu, dla którego opuściliśmy przytulny, karakolski hotel Neofit, o ulubionej Cafe Zarina nie wspominając. Skazka – bajka. Patrząc na brzydkie miasteczko i posępną, deszczową aurę, ciężko nam uwierzyć w to, co wkrótce okaże się faktem – szczęśliwe zakończenie historii, z bajkowym miejscem w roli głównej.