2016 rok, tradycyjnie rozpoczęty przez nas w Zakopanem, w otoczeniu przyjaciół i ukochanych Tatr, trwa już dobrych kilka dni. W ciągu tych kilku dni, w oczywisty sposób wspominamy wszystko to, co wydarzyło się w minionych 12 miesiącach. Miło jest wracać pamięcią do wspaniale spędzonych chwil. Nie da się ukryć, że najlepsze z nich, w naszym przypadku, związane były z podróżami. Tymi dalekimi i tymi na mniejszą skalę. Bo o ile kiedyś, do podróżniczej satysfakcji potrzebne były nam palmy, złocisty piasek i egzotyczne klimaty, o tyle ostatnio doceniamy coraz bardziej urok bliskich zakątków. I nie chodzi nam jedynie o odległość, ale i swojskość krajobrazu. Uzależnieni od emocji, jakie towarzyszą odkrywaniu nowych miejsc, nie potrafimy już czekać, od jednej do drugiej podróży, na kolejną porcję wrażeń. Nie potrafimy, ale i nie musimy. Znaleźliśmy bowiem coś, co skutecznie wypełnia lukę w przerwie między wyjazdami, dostarczając jednocześnie solidnej dawki zachwytu i satysfakcji.