All posts tagged: tatry

Góry zimą. Test kurtki Jack Wolfskin Atmosphere JKT

Silne podmuchy wiatru tnące policzki ostrymi jak igły drobinkami lodu, temperatury poniżej zera i zapadanie się po kolana w śniegu. Ale też niezapomniany widok ośnieżonych grani, pokrytych szadzią drzew i skrzącej w słońcu wszechobecnej bieli. Kochacie górskie wędrówki, ale nie wiecie jak rozpocząć przygodę z górami zimą? Kilka wskazówek z tego wpisu powinno wam to ułatwić. Śnieżna aura to bowiem nie powód do ograniczania outdoorowej aktywności. A kiedy już – uzbrojeni w odpowiedni sprzęt i odzież – posmakujecie zimowych trekkingów, nigdy więcej nie będziecie się martwić nadejściem zimy.

Tatrzańskie Dwutysięczniki

Ich poszarpane, skaliste turnie testują naszą sprawność, siłę i umiejętność pokonywania własnych słabości, uświadamiając nam jednocześnie, jak mali jesteśmy wobec potęgi gór. Roztaczające się ze szczytów widoki zapierają dech swoim pięknem sprawiając, że w jednej chwili zapominamy o zmęczeniu i wielogodzinnym wysiłku. Tatrzańskie Dwutysięczniki. Najwyższe spośród najpiękniejszych wierzchołków tego pasma. Te znane i te mniej popularne, na które prowadzą znakowane szlaki turystyczne. Razem z przełęczami, będącymi kulminacyjnym punktem szlaków po polskiej i słowackiej stronie Tatr, jest ich 55.

Tatry. Szlak na Kazalnicę i Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem.

Planując wejście na Kazalnicę i Przełęcz pod Chłopkiem, wertowałam internet w poszukiwaniu informacji o skali trudności tego szlaku. Analizowałam zdjęcia słynnej półki nad przepaścią i galerii prowadzącej na przełęcz oraz komentarze pod wpisami.  Jedni demonizowali, drudzy bagatelizowali trudności na szlaku. Oczywiście wiedziałam, że szlak do łatwych nie należy, chodziło raczej o to, jaki okaże się dla mnie. Czy moje górskie doświadczenie wystarczy, by się z nim samodzielnie zmierzyć.

Tatry Wysokie. Zimowa Świnica

Zachodzące słońce rozpala pokrywającą szczyty śnieżną biel. Za kilka godzin wraz z wybiciem północy i głośnymi wybuchami fajerwerków rozpocznie się nowy 2017 rok. Pożegnanie obecnego, uczciliśmy w wyjątkowy sposób. Zimowa Świnica została zdobyta! Lepszego zakończenia mijającego roku nie mogliśmy sobie wyobrazić. I lepszej zapowiedzi kolejnego, również!

Tatry Zachodnie. Przez Ornak na Siwy Zwornik

Kawa sączona z metalowych kubków smakuje wybornie. Choć miejsce oraz warunki, w jakich ją pijemy są dość nietypowe. Gorący, słodki napój krzepi nasze zmarznięte i przewiane ciała. Przed chwilą mimo silnych porywów wiatru, bez opamiętania fotografowaliśmy niezwykły widok roztaczający się z Siwego Zwornika. Zimą byłby po prostu piękny, ale biorąc pod uwagę fakt, że kalendarzowa jesień gości u nas niecały miesiąc – widok ten wywołuje szczery zachwyt i radość. Tak cudownej, białej panoramy ze szczytami Bystrej z jednej, i Starorobociańskiego Wierchu z drugiej strony, nie widzieliśmy dawno. Podziwiamy ją z przerwami – momentami znika bowiem całkowicie w śnieżnej zadymce. Z miejsca, w którym jesteśmy chętnie poszlibyśmy dalej, na najwyższy ze szczytów w polskich Tatrach Zachodnich. Niestety czasu jest zbyt mało. Zanim ruszymy w powrotną drogę, odpoczywamy w miejscu osłoniętym od wiatru, kilka kroków poniżej przełęczy Liliowy Karb. To właśnie tam delektujemy się wspomnieniami oglądanych przed chwilą kadrów, a także słodką, rozgrzewającą nasze zmarznięte ciała kawą.

Tatry. Granaty i Buczynowe Turnie – najbardziej widokowy odcinek Orlej Perci

Na horyzoncie, daleko przed nami, niebo płonie jeszcze czerwienią ostatnich promieni słońca. Zbocza gór z wyraźnym zarysem Giewontu okryła już czerń nocy. Światła Zakopanego i okolicznych wsi wesoło migoczą w dole po prawej stronie ścieżki prowadzącej z Boczania do Kuźnic. Po przeciwnej, jedyną odpowiedzią dla tej świetlnej mozaiki, jest ledwie widoczny księżycowy rożek. Kończący się tak wspaniałymi, pełnymi spokoju obrazami dzień w Tatrach, do spokojnych wcale nie należał. Wręcz przeciwnie – obfitował w wyzwania i emocje jak mało który. Nie ma się czemu dziwić – w końcu za cel naszej wędrówki obraliśmy jeden z odcinków Orlej Perci, a dokładnie przejście Granatów.

W Walentynki zabierz mnie w Tatry

Dobrze wiemy, że o związek dbać należy każdego dnia, a czułość okazywać sobie nie tylko od święta. Wiemy to, a nawet praktykujemy od lat. Tym bardziej lubimy celebrować każdą sprzyjającą byciu razem okazję. Jak chociażby lutowe Walentynki. Szczególnie, gdy Dzień Zakochanych można spędzić nie tylko z bliską osobą, ale i wśród bliskich sercu widoków. W naszym przypadku, plan na ten właśnie dzień był prosty. Ruszamy w Tatry.

Tatry. Rusinowa Polana i Gęsia Szyja, czyli początek nowego roku z pięknymi widokami

Od dobrej pół godziny na szczycie nie ma oprócz nas nikogo. Uwielbiamy to uczucie. Dla niego jesteśmy zdolni do różnych poświęceń. Takich jak wczesna pobudka i wystawienie nosa poza ciepły zakopiański dom naszych przyjaciół. Jest drugi dzień nowego roku. Słupek rtęci spadł do minus szesnastu kresek. Na Rusinowej Polanie co prawda spotkaliśmy jedną parę, za to Gęsia Szyja i roztaczające się z niej widoki, są od dłuższego czasu wyłącznie nasze. Sytuacja nie do wyobrażenia w sezonie letnim, lub o późniejszej porze. Jesteśmy tego pewni.

Tatry. Trzydniowiański i Kończysty Wierch – sposób na ochłodzenie przedsylwestrowej gorączki

Siwa Polana u wylotu Doliny Chochołowskiej, dobrze znana zarówno nam jak i większości odwiedzających Tatry turystów, powoli wyłania się z objęć nocy. Do wschodu słońca zostało ponad pół godziny. Jest już jednak wystarczająco jasno, by móc cieszyć oczy znajomymi widokami. Z drugiej strony, jak najszybciej chcemy pokonać prowadzącą do schroniska trasę. Nie jest ona głównym celem naszej wędrówki. Przy rozdrożu, jakieś 20 minut drogi przed budynkiem PTTK, opuścimy ją, kierując się w lewo, by czerwonym szlakiem ruszyć na Trzydniowiański, a następnie zielonym na Kończysty Wierch. Tak zamierzamy spędzić przedostatni dzień mijającego roku. I nawet, szczypiący w policzki i nosy kilkunastostopniowy mróz, nie może pokrzyżować nam tych planów.