AZJA, KIRGISTAN, KIRGISTAN/UZBEKISTAN, ZWIEDZAJĄC ŚWIAT
komentarzy 15

Kirgistan. Jeti-Oguz, Dolina Kwiatów i wodospad

Wystarczyło obejść formację skalną i znad brzegu rwącej rzeki, spojrzeć na jej drugie, zupełnie odmienne od widzianego przed chwilą, oblicze. I tak, w miejsce siedmiu skał przypominających grzbiety rozjuszonych, gotowych do natarcia byków, podziwiamy teraz – czerwone (a jakże!) serce. Twarde jak skała, a jednak rozdarte.
Serca naszej trójki rozdarte nie są – wręcz przeciwnie, skaczą z radości. Powodów jest kilka. Piękna pogoda, obecność w Jeti-Oguz, słynącym z oglądanych właśnie, oryginalnie uformowanych czerwonych skał, oraz perspektywa górskiego spaceru pobliską doliną Terskej Ałatoo. A na koniec orzeźwiająca chwila relaksu w pobliżu wodospadu, będącego celem tej wyprawy.

Posileni słodką kaszą manną i blinami, zaserwowanymi nam na śniadanie w hoteliku Neofit, stawiamy się rankiem na przystanku marszrutek kursujących do Jeti-Oguz. Znając ceny przejazdu, podane nam w informacji turystycznej w Karakoł (90 somów od osoby), dajemy się namówić na kurs taksówką (350 somów za przejazd), którą w przeciwieństwie do kończących trasę w osadzie Jeti-Oguz marszrutek, dojedziemy bezpośrednio do kurortu.
Jeti-Oguz składa się z dwóch części. Pierwsza z nich położona jest 15 kilometrów od Karakoł, druga 10 kilometrów dalej.  I to właśnie ona stanowi główną atrakcję okolicy. Tu znajdują się źródła termalne i słynna formacja skalna „Siedem byków”, której miejsce to zawdzięcza swą nazwę.

Oprócz możliwości oglądania czerwonych skał w kształcie zwierzęcych grzbietów lub rozbitego serca, z Jeti-Oguz ruszyć można na mniejsze lub większe wyprawy w pobliskie pasmo Terskej Ałatoo. To właśnie stąd rozpoczyna się kilkudniowy szlak nad bajkowe jezioro Ala-kul.

Po dotarciu do celu, kolejny raz przekonujemy się, że w kirgiskich realiach słowo „kurort” mocno odbiega, od wpojonego nam obrazu perfekcyjnie zadbanego miejsca o urokliwej architekturze.
Jeti-Oguz kurort to bowiem kilka chałup i domów (oferujących noclegi), jurty, blaszany meczet, popadający w ruinę hotel, (w którym Jelcyn w 1991 r. spotkał się z ówczesnym prezydentem Kirgistanu Askarem Akajewem,) oraz sklep rodem z PRL-u (choć już z zachodnim asortymentem).

Zabudowa kurortu Jeti-Oguz zachwycająca nie jest, budynki stanowiące o jego dawnej atrakcyjności niszczeją, ale za to tutejsza przyroda ma się dobrze. Czerwona formacja skalna, z jednej strony ukształtowana na podobieństwo grzbietów rozjuszonych byków, z drugiej wyglądająca jak rozbite serce, odciąga wzrok od przygnębiających widoków.

Na podziwianiu i fotografowaniu skał, piętrzących się nad tutejszą rzeką, o jakże przewidywalnej nazwie Jeti-Oguz, mija nam kilka dłuższych chwil. Jeszcze widok z pobliskiego wzgórza na kurort z „Siedmioma bykami” w tle, i możemy ruszać w stronę doliny oraz ukrytego wśród jej wzgórz wodospadu.

Trasa nie jest trudna. Jej pierwszy etap to 2-2,5 godzinny spacer pięciokilometrowym szlakiem wzdłuż rzeki Jeti-Oguz do Doliny Kwiatów. Szlak przypomina wędrówkę tatrzańskimi dolinkami, z tą różnicą, że po dotarciu do celu naszym oczom ukazują się dziesiątki pasących się koni oraz rozsiane po okolicy jurty. W jurtach można napić się kumysu lub zamówić prosty, ale obfity posiłek, o czym przekonujemy się, korzystając z tej opcji.
Po okolicy kręcą się konno miejscowi. Jednak większość odpoczywających tu Kirgizów dociera do doliny, kopcącymi i wzbijającymi kurz na drodze autami.

Tam, gdzie planujemy dotrzeć, auta nie wjadą. Co innego konie. Choć szlak za ostatnimi jurtami zaczyna dość poważnie piąć się w górę, co rusz widzimy na nim ślady końskich podków.
Według słów dziewczyny z informacji turystycznej droga z Jeti-Oguz do wodospadu zajmuje 4 godziny, co oznacza, że czeka nas 1,5-godzinne podejście.

Szlak robi się mało czytelny, jednak kolejne, spotkane osoby na hasło „wodopad”* szczęśliwie wskazują nam ten sam kierunek drogi. Widać, że miejsce to jest popularne wśród kirgiskich turystów, którzy ruszają w jego stronę w… klapkach. W sumie nas – wędrujących po Tatrach – nie powinny takie obrazki dziwić.

Ku naszemu zaskoczeniu i radości po 40 minutach dość ostrego podejścia, jesteśmy u celu.
Czekamy, aż miejscowa młodzież skończy sesję zdjęciową i opuści okolicę wodospadu, by mieć go tylko dla siebie. Za sprawą panującego tu chłodu i pięknego widoku, szybko odzyskujemy siły. Możemy wracać.

W drodze powrotnej raz jeszcze oglądamy panoramę obejmującą Dolinę Kwiatów na tle potężnych gór. Tym razem podziwiamy ją przy odmiennej aurze. Słońce schowało się bowiem za chmurami, w oddali słychać odgłosy burzy i zaczyna kropić deszcz.

Szybko ruszamy w stronę doliny. Na szczęście przestaje padać. Jednak zmiany pogody podczas tej wędrówki stają się normą – wracając do Jeti-Oguz raz jeszcze doświadczamy deszczu i marzniemy, by po dotarciu do kurortu ponownie schować kurtki do plecaków.

Tym razem w kwestii transportu między Jeti-Oguz a Karakoł negocjacji nie ma, bo i opcji brak. Albo bierzemy taxi za 500 somów, albo idziemy 25 km piechotą. Pewne siebie oblicza taksówkarzy wskazują na to, że odpowiedź jest im dobrze znana.

Wieczór spędzamy w ulubionej knajpce Zarina, z Wi Fi i bogatym menu . Jeszcze nie wiemy, że następnego dnia będziemy mogli jedynie pomarzyć o cywilizacyjnych udogodnieniach, z jakich korzystamy w tej chwili w Karakoł.

*wodopad (ros.) – wodospad

15 Comments

  1. Widziałem już wiele ładnych zdjęć i czytałem wiele relacji. Ta jest idealnym przykładem tego jak połączyć jedno z drugim. Momentami klimat jak w naszych tatrach, ale tylko momentami 😉 Piękne góry, niesamowita przyroda i coś mi podpowiada, że chyba tez pełne smaków jedzenie, choć tego na zdjęciach nie widziałem. Zazdroszczę, zazdroszczę i jeszcze raz… wybieram się tam 🙂

  2. Ekstra! Coraz bardziej ten Kirgistan przypada mi do gutu, i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się tam przyjechać 🙂 Jednak chyba od tego roku wprowadzili wizy? Czy to Kazachstan?

  3. Zazwyczaj nie jestem miłośnikiem dużej liczby zdjęć w postach, zazwyczaj wolę czytać… Ale tu zrobiłem wyjątek, naprawdę fotki fajnie oddają klimat miejsca.
    Super się je ogląda!
    A i poczytać miło 🙂

  4. Mimo, że Kirgistan nie jest w moich podróżniczych planach to… CUDNE widoki! Bije z nich taki spokój, że chyba kiedyś zdecyduje się na podróż w tamte rejony – przepięknie! 🙂

  5. Mnie te zdjęcia i wpis przekonują, by wreszcie zapuścić się w te rejony. Teraz do przekonania druga połówka…

  6. Tereny śliczne, ale najbardziej przekonywujące są konie na zdjęciach i te tereny. Jakby moje 800kg szczęścia to zobaczyło, nie wiem czy by się zatrzymała 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s