AZJA, GRUZJA, ZWIEDZAJĄC ŚWIAT
Komentarzy 8

Gruzja. Jeziorka Koruldi – niepozorny cel, wspaniały trekking

– Jak my zejdziemy, jeżeli on stąd nie odejdzie?! To pytanie pada kolejny raz z ust żeńskiej części naszej ekipy. Siedzimy na deskach sporej ambony z niesamowitym widokiem na okolicę. Przed nami rozłożona w dolinie Mestia, za nami wspaniała Uszba, inne kaukaskie szczyty wokół. A pod nami? Potężny byk uderzający raz po raz rogami w drewniane schody, umożliwiające zejście z platformy.

Po dwóch godzinach ostrego, nużącego podejścia przez las, docieramy w końcu do polany z niesamowitą panoramą roztaczającą się wokół, i amboną, z której jak się domyślamy, widok musi być jeszcze lepszy. Świetne miejsce, by odpocząć i przekąsić coś, przed kolejnym etapem drogi do Jeziorek Koruldi.

Pod amboną trawę skubie grupka byków. Co tam, grunt to opanowanie. Podejdziemy spokojnie, to nie zwrócą na nas uwagi. Wejść się udaje, pooglądać okolicę z wysokości platformy również. Ale już zjeść spokojne, nie bardzo. Naszemu posiłkowi towarzyszą bowiem uderzenia rogów byka o drewniane schody i powtarzające się pytania ”Jak my zejdziemy, jeżeli on stąd nie odejdzie?!”

Widziana z ambony w całej okazałości Uszba, kryje się teraz za górskim pasmem, wystawiając jedynie małe, ciemne różki swego dwuszczytu. Dawno za nami została polana z platformą widokową, gdzie odpoczywaliśmy przed drogą, i grupka byków, która w końcu poszła skubać trawę w inne miejsce. Słońce przypieka, a my pokonujemy kolejne podejścia, w drodze do wyznaczonego na dzisiaj celu.

W końcu są. Po 2 godzinach marszu od polany, na wysokości 2740 m n.p.m. Cel dzisiejszego trekkingu. Jeziorka Koruldi. Jeziorka? Chyba bajorka, by nie powiedzieć kałuże. Gdzie im do tatrzańskich stawów. Prezentują się okazale, jedynie po sfotografowaniu w odpowiedni sposób.

Cóż, jeziorka nas rozczarowały, za to ich okolica i cały trekking wręcz przeciwnie. Chętnie poszlibyśmy dalej, w stronę lodowca Czalaadi. Jednak wiszące wokół ciemne chmury, nie wróżą nic dobrego. Widać, że w okolicy pada.

Co poza dobrą pogodą, dałoby nam jeszcze szansę, na dotarcie w pobliże lodowca Czalaadi? Rozmowa z Vaxo przed rozpoczęciem trekkingu.

Vaxo, kierowcę busa, spotykamy przy jego aucie, gdy czeka na powrót, przywiezionych przez niego turystów. Trochę nas ten widok dziwi. Jesteśmy bowiem na szlaku, prowadzącym do Jeziorek Koruldi, na wysokości jakichś 2300 m n.p.m.

Ucinamy z Vaxo miłą pogawędkę po rosyjsku i już wiemy, że trudny i pozbawiony widoków pierwszy etap trekkingu, mogliśmy pokonać busem. A zaoszczędzony czas i siły przeznaczyć na pójście dalej, niż tylko do jeziorek.

W drodze powrotnej znów wchodzimy na platformę, by tam odpocząć. Tym razem posiłek jemy w obecności świni i jej licznego potomstwa, urzędujących na dole. Dokarmiamy młode resztkami gruzińskiego chleba. Byków na swojej drodze tego dnia już nie spotykamy.

Wieczorem zostajemy w okolicy naszego hostelu. Pobliski sklepik zaopatrzony jest we wszystko, co potrzebne do miłego spędzenia czasu. Jest też odpowiednio długo otwarty, a to za sprawą sterty bobu, którą ma do wyłuskania sprzedawczyni. Zakupy w tym miejscu, mają również walory edukacyjne. Właścicielka sklepu uczy nas podstawowych gruzińskich zwrotów. A ponieważ ich wymowa jest skomplikowana, wracamy tego wieczoru jeszcze kilkakrotnie, by ją sobie utrwalić 😉

Informacje praktyczne Gruzja

_RAW7447

_RAW7459

_RAW7480

_RAW7492

_RAW7500

_RAW7506

_RAW7513

_RAW7518

_RAW7529

_RAW7555

_RAW7572

_RAW7560

_RAW7584

_RAW7607

 

 

8 Comments

  1. hej! właśnie sobie kupiłam bilet do Gruzji i o dziwo, chyba bardziej się jaram tą Uszbą niż Kazbekiem 😉 Ja to bym się chciała wydrapać na tą skalistą górą przed Uszbą, chyba jest droga? na zdjęciu jakaś ścieżka się tam wije…..Ile Wam zajęła cała wycieczka? I czy Vaxo jeździ tam regularnie czy trzeba zebrać grupę ? Bo ja będę sama 😛

    • Kacha, zajrzyj tutaj https://zwiedzajacswiat.com/informacje-praktyczne/gruzja-2015-cz-ii/
      Cała wycieczka do Jeziorek Koruldi (tam i z powrotem) to ok. 8 godzin. Można iść dalej.
      Jak nie Vaxo, to bez problemu znajdzie się w miasteczku inny kierowca. Pomoc w zorganizowaniu transportu, powinien załatwić Ci ktoś z hostelu, jak nie, to przy głównym placu w Mestii stoją kierowcy vanów. Dokooptują Cię do innych turystów, to nie problem.
      Uszba, Kazbek, Szchara – oj tak, będziesz zachwycona!

      • dzięki! czytam właśnie…wygląda na to, że najwięcej kasy pójdzie na te busiki. dobrze, ze napisaliście, że zaduch w nocnym pociągu…dlatego chyba sobie odpuszczę, bo i tak nie usnę w takich warunkach 😉 Do Uszguli to najchętniej bym szła z buta, ale może teraz się rozejrzę i jak będzie fajnie to wrócę;)

      • Co do pociągu nocnego Zugdidi-Tbilisi, nasz pech polegał na tym, że zostaliśmy ulokowani tuż za toaletą. I to był g(ł)ówny problem.
        Podobno przejście trasy z Mestii do Uszguli zajmuje 5 dni. Ale jeżeli ma się czas…Czy na miejscu będzie fajnie? Będzie!
        Zatem powodzenia!

  2. cześć, wracam do Waszego wpisu, bo właśnie myślę nad własnym 😀 I teraz widzę, że zupełnie inny klimat miała moja wycieczka, i że na Uszbie tak mało śniegu może być…..Do jeziorek nie doszłam, z powodu upału i braku czasu, ale obadałam teren – wrócę tam! Pozdrawiam!

  3. Pingback: Uszba,Uszba pokaż rogi…Trekking w Swanetii cz. 1 | Szukając słońca

  4. Pingback: Uszba,Uszba pokaż rogi…Trekking w Swanetii cz. 1 – Szukając słońca

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s