Wszystkie posty umieszczone pod: ZWIEDZAJĄC ŚWIAT

Oman. Zwiedzanie Maskatu w 12 godzin

Atmosfera targu odurza nas skuteczniej, niż charakterystyczny, wszechobecny i drażniący nozdrza rybi zapach. W krótkim czasie z pustej, rozgrzanej palącym słońcem ulicy trafiliśmy na gwarny, zadaszony plac. Nagromadzenie ciekawych postaci i sytuacji sprawia, że nasze aparaty fotograficzne pracują teraz niemal bez przerwy. Za ich pomocą uwieczniamy rozładunek świeżo złowionych ryb, sceny zakupu, oraz pracę osób filetujących i porcjujących nabyty właśnie towar, a także rozmowy i wymianę ploteczek przez miejscowych. Uwielbiamy takie autentyczne, pozbawione komercyjnej fasady miejsca. I cieszymy się, że to właśnie tu, na targu rybnym mamy okazję rozpocząć dzień przeznaczony na zwiedzanie stolicy Omanu, Maskatu.

Kirgistan. Jezioro Songköl

Ustalając warunki zakwaterowania z kobietą, u której prawdopodobnie będziemy nocować, drżymy z zimna. W tenisówkach, krótkich spodenkach i cienkich koszulkach dotkliwie odczuwamy niską temperaturę i każdy chłodny powiew wiatru. Zaledwie trzy godziny wcześniej, przy ciepłej, słonecznej pogodzie taki strój był optymalnym zestawem. W minivanie, który wspinał się dzielnie po górskiej drodze do punktu, gdzie właśnie stoimy – również okazał się wystarczający. Zachwyceni widokami w trakcie jazdy, dopiero po opuszczeniu auta, uświadamiamy sobie, jak bardzo zmieniło się nasze położenie. Wiemy, że panujące warunki nie mogą nas dziwić. W końcu jest wieczór, a my dotarliśmy na wysokość ponad 3 tysięcy m n.p.m. Zanim wyciągniemy z plecaków i założymy na siebie ciepłe ubrania oraz trekkingowe buty, musimy najpierw ustalić, co z noclegiem. Szczegóły w końcu zostają dograne. Jedna z trzech jurt należących do kobiety – z którą łamanym rosyjskim, przy pomocy kierowcy, uzgadniamy plan na najbliższe dwa dni pobytu nad jeziorem Songköl – jest do naszej dyspozycji.

Uszguli, powrót do przeszłości pod dachem Gruzji

W Ushba Cafe wszystkie stoły są zajęte. Siedzimy za solidną, drewnianą ławą, czując błogie rozleniwienie, za sprawą opróżnionych niedawno talerzyków i półmisków z gruzińskimi specjałami. Obok nas biesiadują miejscowi. Ich stół zastawiony jest równie bogato. Chinkali, chaczapuri, mięsa, sałatki – spośród imponującej ilości wypełnionych nimi talerzy i miseczek, każdy wybiera to, na co ma ochotę. Kieliszka, a raczej szklaneczki czaczy nikt nie odmawia.

Magiczna Boliwia

Boliwia. W tym najbiedniejszym z krajów Ameryki Południowej ,doświadczyliśmy prawdziwego bogactwa pozytywnych wrażeń.  Zachwyciło nas piękno i różnorodność krajobrazu, zafascynowała atmosfera zagubionych wśród bezdroży sennych miasteczek oraz dzikość spektakularnie położonego La Paz. Mieszkańcy kraju o surowych, spieczonych słońcem i wysmaganych przez wiatr twarzach, ujęli dumą i życzliwością.