AZJA, Filipiny
Komentarze 4

Filipiny. Manila – co zobaczyć, główne atrakcje

Manilę, stolicę Filipin trudno pokochać i ciężko ominąć podczas podróży po kraju. Szokująca kontrastami, przeludniona, i zakorkowana do granic możliwości metropolia nie zasypia nigdy (o czym przekonaliśmy się wjeżdżając do miasta w środku nocy i … grzęznąc w gigantycznym korku). Miasto ma też opinię niebezpiecznego, wspominane często w kontekście napaści i kradzieży.
Czy wobec tego, faktycznie nie warto poświęcać czasu na Manilę? Co w sytuacji, gdy pozbawieni jesteśmy możliwości ominięcia stolicy lub szybkiej ucieczki z miasta? Czy ten hałaśliwy i brudny moloch, ma jednak swoje jaśniejsze strony?


W stolicy Filipin spędziliśmy w sumie trzy dni. Nie spotkała nas tam żadna nieprzyjemna sytuacja związana z bezpieczeństwem. Staraliśmy się co prawda pamiętać o podstawowych regułach z nim związanych – nie afiszując się z drogim sprzętem, omijając szemrane dzielnice i poruszając się po mieście bezpiecznymi środkami transportu (głównie taksówkami). W praktyce nie zawsze byliśmy jednak, aż tak ostrożni. Może mieliśmy po prostu dużo szczęścia, może zadziałało przestrzeganie wspomnianych zasad, tak czy inaczej nie mamy powodów by Manilą straszyć.
I mimo, że o niebo lepiej czuliśmy się na głębokiej prowincji, w górach, małych miasteczkach czy pod palmami na plaży, stolicy Filipin nie wspominamy źle. Jej kolonialno-azjatycki charakter okazał się bowiem całkiem ciekawym miksem.

Patrząc na rozciągającą się po horyzont panoramę miasta z licznymi wieżowcami, trudno uwierzyć, że kiedyś ograniczało się ono do niewielkiego obszaru otoczonego murami obronnymi, dziś stanowiącego zabytkową dzielnicę o nazwie Intramuros (łac. w obrębie murów). Fortyfikację wybudowali Hiszpanie w celu ochrony strategicznego portu, jakim była Manila.
Elementem systemu obronnego był również Fort Santiago zlokalizowany u ujścia rzeki Pasing. XVI-wieczny fort został niemal zrównany z ziemią pod koniec II wojny światowej (podobny los podzieliła większość zabytków Manili – uznawanej za drugie po Warszawie najbardziej zniszczone w wyniku wojny miasto).
Obecnie na terenie fortu zobaczyć można pozostałości murów, bogato zdobioną bramę, a także miejsca upamiętniające cywilów i partyzantów więzionych, torturowanych i mordowanych przez stacjonujących w 1942 roku w forcie Japończyków, oraz muzeum poświęcone bohaterowi narodowemu Filipin – Jose Rizal’owi.
W Intramuros poczuć się można niemal jak w Ameryce Południowej. Wszystko za sprawą kolonialnej zabudowy – pamiątki po Hiszpanach, którzy w XVI wieku stawiając mury obronne dali początek dzielnicy i samemu miastu.
Prawdziwą ozdobą tej części Manili jest katedra – wybudowana w 1951 roku na miejscu zniszczonej w czasie II wojny światowej poprzedniczki. Obecnie mieści się w niej siedziba rzymsko-katolickiej archidiecezji.
Drugim kościołem-wizytówką Intramuros jest San Agustin Church – najstarszy barokowy kościół na Filipinach, który nie podzielił losu katedry i przetrwał czas wojennej zawieruchy.

Intramuros to zabytkowe kościoły, kolonialne budynki i … kalesy, czyli tradycyjne zaprzęgi konne, świetnie podkreślające historyczny charakter dzielnicy.

Katedra w Manili

Manila, kalesa

Manila, Fort Santiago

Jeżeli w Intramuros można się poczuć jak w Gwatemali czy Peru, to manilska dzielnica Binondo przenosi nas prosto do Chin. To najstarsze Chinatown na świecie, założone w XVI wieku dla chińskich chrześcijan. Mnóstwo tu sklepów, restauracji i … ludzi.
Całkowitym przeciwieństwem hałaśliwego i tłocznego Binondo jest Chinese Cemetery  – miejsce spoczynku mieszkańców Manili chińskiego pochodzenia.
Chinese Cemetery to swoiste miasteczko, z uliczkami i kamiennymi domkami pełniącymi rolę grobowców, a nawet okazałymi rezydencjami wyposażonymi we wszystkie niezbędne sprzęty, które służą odwiedzającym cmentarz bliskim zmarłych.

Jeszcze ciekawiej jest na sąsiednim North Cementary, gdzie grobowce stały się domem dla kilku tysięcy mieszkających w nich na stałe osób.

Manila, Binondo

Manila, Chinese Cemetery

Intramuros i Binondo to zaledwie dwie (dla turysty najciekawsze) dzielnice Manili.
Oprócz nich jest jeszcze backpackerskie Malate i Ermita z mnóstwem tanich hoteli i restauracyjek oraz przeciwieństwo wymienionych, czyli czyste i drogie Makati z wieżowcami i luksusowym zapleczem, a także wiele innych.
Wszystkie one tworzą ogromny, kilkunastomilionowy organizm o nazwie Metro Manila, w którym ciężko odnaleźć granice połączonych w jedno miast-dzielnic.
Tym co je scala, są kursujące po gigantycznym obszarze Manili jeepneye – prawdziwy symbol Filipin. Obok taksówek i trycykli to główny, całodobowy i docierający w każdy zakątek miasta środek transportu.
Jeepneye stanowią pamiątkę po Amerykanach. Od schyłku XIX wieku po koniec II wojny światowej kraj znajdował się bowiem w strefie wpływów Stanów Zjednoczonych. Opuszczający Filipiny Amerykanie zostawili po sobie wojskowe ciężarówki. Pomysłowi mieszkańcy Filipin przekształcili je w niezwykle barwny i efektowny, choć niezbyt wygodny (ale za to bardzo tani) środek transportu.

Manila to główny polityczny, gospodarczy i kulturalny ośrodek kraju.
Spośród wielu atrakcji, jakie oferuje my wybraliśmy wizytę w Manila Ocean Park. W zależności od wykupionego biletu można tam odwiedzić Oceanarium, Fish Spa, a także obserwować meduzy w podświetlanych akwariach, pingwiny, ptaki, lwy morskie lub popływać w klatce z rekinami.

Manila, jeepney

Manila Ocean Park

MANILA PRAKTYCZNIE:

Dojazd z lotniska: po wyjściu z terminala należy skręcić w prawo, w stronę tłumu miejscowych czekających na taksówki z taksometrem; za wieczorny kurs taką taksówką do hotelu w Intramuros zapłaciliśmy 400 PHP (ok. 26 zł wg kursu z lutego 2018).
Z kolei na wprost wyjścia z terminala znajduje się postój białych taksówek, tu kurs jest 3 razy droższy od normalnego i kosztuje 1200 PHP.

Noclegi: White Knight Hotel Intramuros , zabytkowy hotel w historycznej części miasta, przyjemny tropikalny ogród i bliskość głównych atrakcji dzielnicy na plus, pokoje czyste ale ogólnie trąci myszką.
Hostel Z, zlokalizowany w dzielnicy Makati; świetnie zorganizowane miejsce, pomocna obsługa, pokoje urządzone minimalistycznie ale „z głową”, imprezownia na dachu, niedroga restauracyjka (bogate i smaczne śniadania), niestety głośno.

Wyżywienie: w Intramuros i Makati dużo dobrych, ale drogich restauracji, średnio 300-500 PHP za danie (ok. 20-33 zł), woda 1 litr 20 PHP (ok. 1,3 zł).

Transport po mieście: najtaniej, ale i najmniej bezpiecznie jeepneyami i trycyklami; pod ostatnim względem lepiej poruszać się taksówkami, które o ile kierowca włączy taksometr (a ciężko go do tego namówić, kiedy jest się turystą) są jednymi z najtańszych na świecie. Najlepiej przed kursem negocjować cenę.

Zwiedzanie i atrakcje:
Fort Santiago, bilet wstępu 75 PHP/os. (ok. 5 zł)
Katedra, Cmentarz Chiński wstęp bezpłatny,
Manila Ocean Park, bilet wstępu opcja za 699 PHP/os. (ok. 46 zł)

Jeżeli podobają Ci się nasze zdjęcia i/lub uważasz ten wpis za przydatny i wartościowy, będzie nam miło, gdy podzielisz się nim w SM (np. udostępniając na facebooku), polubisz go, lub skomentujesz.
To dla nas ważny sygnał, że jesteś tam, po drugiej stronie ekranu 🙂

4 Comments

    • Azja jest fascynująca. To nasz ulubiony kierunek. W większości miejsc bardzo bezpieczna, z serdecznymi mieszkańcami i pysznym jedzeniem. Wystarczy wybrać odpowiedni kierunek, ułożyć dobry plan podróży oraz przestrzegać podstawowych zasad bezpieczeństwa, aby spędzić tam wyjątkowy czas. Spróbuj 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s